Jak znaleźć pracę

jak znaleźć pracę

Jak znaleźć pracę? Gdzie iść na studia?

Jak znaleźć pracę po studiach? To pytanie wpisujecie w wyszukiwarkę dosyć często, bo nie znaleźliście jeszcze na nie satysfakcjonującej odpowiedzi. Zastanawiacie się, jaki wybrać kierunek studiów, aby mieć dobrze płatną pracę. Kim możecie zostać w przyszłości. Co możecie zrobić, żeby się nie narobić, a żyć jak pączek w maśle itp…

JAK ZNALEŹĆ PRACĘ?

Zacznę może od matury i od tego, jak to było w moim przypadku. Kilka lat temu, kiedy to w 2011 roku zdawałam maturę, mama wierciła mi dziurę w brzuchu, żebym tylko dostała się na jakieś dobre studia. Nie ważne na co, byleby to były dobre studia. Wymarzyła sobie kiedyś, żebym była stomatologiem. Tłumaczyła mi, że on zawsze będzie miał klientów i kasę. W ogóle pewnie medyczne studia byłyby dla mnie najlepszą alternatywą albo dla mojej mamy… Szkoda tylko, że żeby dostać się na stomatologię, trzeba było zdawać maturę z biologii, chemii i fizyki, a ja akurat z tych przedmiotów, jak na złość miałam same dwóje… Więc domyślacie się, że nie byłam zachwycona jej pomysłem. W 3 klasie licealnej odkryłam swój wielki talent do geografii i języka polskiego, dlatego postanowiłam, że będę zdawała te przedmioty w wersji rozszerzonej (plus oczywiście ang.). Nie zastanawiałam się jeszcze, do czego mi się przydadzą i na jaki kierunek będą odpowiednie, po prostu tyle umiałam i zdałam. Po wynikach zaczęło się wybieranie szkół, obawa, że się nigdzie nie dostanę i lament mojej mamy, że nikim nie będę w przyszłości, jeśli pójdę na dziennikarstwo połączone z fotografią… A jednak stało się – poszłam na EMID i jakoś mi się udało.

CO Z TĄ PRACĄ?

Płacz mojej mamy i próba nakierowania mnie na lepszy kierunek na nic się nie zdały. Zrobiłam, tak jak chciałam. Poszłam na Edukację Medialną i Dziennikarstwo, po to, aby kiedyś w przyszłości móc pracować w telewizji albo w PRze. I jakie są tego efekty? No dobra pomimo tego, że na 5 roku miałam egzamin z całych 5 lat teologii, w sumie nie wyszłam na tym aż tak źle. Na 1 roku, żeby sobie dorobić, poszłam do pracy na recepcję w hostelu. Tam nauczyłam się płynnego angielskiego i kontaktu z klientem. Studiując, na 2 roku studiów odbyłam staż w agencji marketingowej. Tworzyłam projekt Kino na Obcasach i przez kilka miesięcy pracowałam w telewizji Razem TV jako operator i montażysta. Wszystkie te prace znalazłam na stronie biura karier mojego UKSW. Podczas 3 roku studiów, będąc na specjalizacji telewizyjnej, wzięłam udział w castingu na staż do TVN Style. Dostałam się tam i przez kolejne 3 miesiące pomagałam Agnieszce Szulim w programie Stylowy Magazyn. Następnie szukając pracy na gumtree znalazłam również ofertę stażową w jednej z warszawskich szkół reklamowych. Tam wcieliłam się w postać zastępcy kierownika produkcji. Niestety, wszystkie te staże były bezpłatne, więc pewnie domyślacie się, czemu tam nie pracuje? Po tych wszystkich bezpłatnych stażach i zebraniu wielkiego worka doświadczenia, przyszedł czas na pracę z prawdziwego zdarzenia. Bez problemu dostałam się do największego i najbardziej pożądanego korpo w Warszawie. Pracowałam przez rok w Agorze jako redaktor serwisu Avanti24 i jako specjalista ds. kontentu w serwisie Gazeta.pl. Moje wcześniej zdobyte umiejętności bardzo mi się przydały w pracy. Nie patrzyłam nawet na to, czy to, co robię, nie koliduje mi przypadkiem ze studiami. Robiłam wszystko, żeby pogodzić jedno z drugim. Przesunęłam sobie wszystkie zajęcia uniwersyteckie na czwartki i właśnie tego dnia pracowałam zdalnie. Śmieszy mnie trochę postawa ludzi, którzy twierdzą, że nie mogą pracować na pełen etat, bo studiują. Ja również studiowałam dziennie i doskonale radziłam sobie w roli pełnoetatowego pracownika. Wszystko zależy od tego, jak bardzo chcecie osiągnąć sukces i jak bardzo jesteś zdeterminowani.

ZAWIŚĆ I ZAZDROŚĆ

Moja mama zawsze porównywała mnie z dziećmi swoich koleżanek, przecież one tak dobrze się uczyły, a ja pewnie skończyłabym jak ten ostatni nieudacznik. Dziewczyny miały takie dobre oceny, tak dobrze zdały maturę, takie dobre uczelnie skończyły. I co… i nie mają pracy, albo ciągle jej szukają. Ostatnio nawet usłyszałam tekst jednej z nich – a skąd Wiktorię stać na najnowszego iPhona i MacBooka? Przecież te dziewczyny podobno miały takie świetne oceny w Liceum… No właśnie, bo nie o oceny i nie o wyniki matur tu się rozchodzi. Możesz mieć nawet i 100% ze wszystkich rozszerzeń, pójdziesz na super uczelnie, a po 5 roku obudzisz się u mamy w mieszkaniu z kieszonkowymi w portfelu. Jeśli nie jesteś zdeterminowany i nastawiony na sukces, nigdy nic w życiu nie osiągniesz. Nie słuchaj tych, co mówią, że papier da Ci pracę po studiach- bo takie cuda działy się 20 lat temu. Ja nie mam ani licencjatu, ani magisterki jak na razie, i jakoś mi wychodzi. Mój chłopak jest na takim samym etapie pisania magisterki jak ja i również fajnie sobie radzi jako fotograf. Nie namawiam oczywiście nikogo do rzucania studiów – broń Boże, próbuje tylko uświadomić Wam, że tak się również da żyć. A papier trzeba mieć, bo może się przydać w najmniej oczekiwanym momencie. Robię to, co kocham i o czym zawsze marzyłam, bo chce to robić. Jeśli Ty nie masz żadnych celów i planów na życie, po studiach i magisterce zdanej na 5, będziesz zadowolony z pracy nawet na kasie w Zoo. Bez stażu i doświadczenia, ciężko będzie Ci znaleźć od razu pracę w zawodzie – uwierz mi. Więc jeśli możesz i masz czas – zacznij rozglądać się za stażem, nawet bezpłatnym. Im szybciej, tym lepiej. Później, nie będzie Cię na to stać.

Zobacz inne teksty

19 komentarzy

  1. Bul czterech liter zawsze był naturalną reakcją osób którym w życiu się nie udało, nie wyszło i nie mają się czym pochwalić. Wszystkie swoje frustracje wyładowują na innych, zarzucając im, jakoby opisywanie własnych sukcesów było nieskromne i nie na miejscu! Jeżeli chodzi o te koleżanki, to wieś straszna! Gdzie mieszkają i skąd się biorą tacy ludzie?!?!?!

    Jeżeli chodzi o dyplom, to żyjemy w czasach, w których posiadanie magistra jest czymś normalnym. Nie jest to co prawda wyznacznikiem zajebistości i inteligencji, ale pokazuje wytrwałość w dążeniu do określonego celu, czego brakuje młodym ludziom. Wstydem i szczytem głupoty byłoby nie obronić się po tylu latach spędzonych na uczelni! Także powodzenia Wiktorio!

    1. ok – przeczytałem 🙂
      Generalnie chciałem się przyczepić do jednego zdania:

      „Śmieszy mnie trochę postawa ludzi, którzy twierdzą, że nie mogą pracować na pełen etat, bo studiują”

      Studia studiom nierówne. Moje studia dzienne to było prawie 6-8 h zajęć dzień w dzień i w tej liczbie: projekty, laboratoria, na które trzeba było poświęcić całą masę wolnego czasu. Generalnie lwia część tych którzy pracowali (niekoniecznie na pełen etat) i studiowali musiała pożegnać się z uczelnią.

      Tak więc bez takich pochopnych opinii – każdy może studiować i spokojnie pracować na pełen etat 🙂

      1. Rozumiem Cie w pełni, bo wiem jakie są inne studia. I jesli faktycznie się nie da to nie polemizuje z tym, chodziło mi bardziej o kierunki podobne do mojego na mojej uczelni i o znajomych, którzy tak się wyjręcali 🙂

  2. Dziękuję bardzo za te informacje. Jestem pod ogromnym wrażeniem jak połączyłaś studia ze stażem. Życzę samych sukcesów, a sam zabieram się do roboty. Pozdrawiam! 😉

  3. Hej 🙂
    Powiedz, studiowałaś zaocznie? Z tego co znalazłem w internecie będąc na dziennych nie można iść na staż, a właśnie narobiłaś mi nań smaka 😀

    1. Tak byłam na dziennych ale akurat nikogo nie musiało to obchodzić w placówkach do których szłam na staż 😀 czasami nie trzeba się chwalić 🙂 No i częściej mnie nie było w szkole niż byłam, ale jakoś zaliczyłam wszystko !

      1. Dzięki za odpowiedź 🙂 Zainspirowałaś mnie! Powiedz mi tylko jeszcze ile dni w tygodniu uczęszczałaś na taki staż?

        1. To zależy. W razem TV byłam pon-pt czasami w weekend od 12-20, Marketingowa agencja pon pt. 9-15, tvn style pon, wt, pt 9-17, Warszawska szkoła reklamy, jak mogłam przyjeżdżałam. Staż akurat robiłam pod siebie, żeby mi pasowało i w zasadzie większość się godziła iść mi na rękę. 😉

  4. Zgadzam się z Twoim tekstem w 100%. Ja również jestem na piątym roku i piszę pracę magisterską, ale właśnie poszukuję mojej pierwszej pracy w zawodzie. Nie jest łatwo, bo studiuję psychologię, a po tym kierunku można popchnąć swoją karierę w każdym kierunku. Albo w żadnym.
    W trakcie studiów miałam wiele różnych pomysłów na moją przyszłość: praca terapeutyczna, praca ze zwierzętami, praca z młodzieżą, psycholog szkolny, psycholog w poradni, szkoleniowiec, coach, rekruter… Od drugiego roku studiów (dziennych) starałam się zdobywać wiedzę i doświadczenie w każdej z tych dziedzin tak, aby nie generowało to kosztów finansowych. Mój ostateczny cel zawodowy wymaga szerokiego doświadczenia, które budowałam w czasie studiów i które będę budować jeszcze kilka lat – nikt nie zatrudni szkoleniowca, który nie zna tematu oraz nie prowadził wcześniej szkoleń 🙂 Dużo pracy przede mną, ale nawet jeśli mój plan uległby zmianie, mam przed sobą wiele uchylonych furtek w kilku interesujących kierunkach.
    Wiktoria, zazdroszczę (oczywiście pozytywnie!) że od początku wiedziałaś czym dokładnie chcesz się zajmować po studiach. Nie każdy ma taką samoświadomość i determinację, a myślę że wielu z nas by się przydała 😉

    1. W takim razie powodzenia ! Wszystko dzieje się po coś i zawsze jakoś to będzie. Wychodzę z założenia, że jeśli chcemy – to będziemy kim chcemy!

  5. Mojemu tacie marzy się żebym poszła na prawo, a mnie to nawet nie interesuje. Chcę pójść na filologię polską spec. edytorska, myślałam też o dziennikaratwie lub o szkole policealnej fryzjerskiej, bo to mnie ciekawi i sprawia przyjemność. Rodzice oczywiście tak jak u Ciebie, lament, żal, narzekanie, a co Ty będziesz po tym robić? A na co to?
    Myślę, że jestem już na takim etapie kiedy sama potrafię się określić, wiem z czego jestem dobra i co mi najlepiej wychodzi. Zmierzając do sedna to trochę smutne, że niektórzy rodzice próbują narzucić dziecku swój wybór i go nie wspierają. We mnie na przykład chyba bardziej wierzy moja nauczycielka niż tata. No, ale cóż, widocznie tak samo jak Ty będę musiała udowodnić wszystkim, że się mylili, oby się udało :).

  6. Dzisiaj Ajfona ma każdy. Wskaźnik zamożności poprzez sprzęt Apple’a to raczej stosuje społeczność z gimnazjum. Tak mi się wydaje…

    1. Dlatego też przytoczyłam tutaj tekst mojej znajomej. Bo żadna oznaka zamożności dla mnie to nie jest. Inni widać nadal tego nie kumają…

  7. Myślę, że staż jest najważniejszy, bo tak naprawdę studia to tylko podstawa, to co będzie dalej zależy od naszego zaangażowania, a czasem nawet bycia natrętnym.

    Przede mna dopiero szukanie stażu, a już wiem, że to będzie piękny czas.

    pozdrawiam

    1. Powodzenia w takim razie. Dobrze wspominam te czasy, aczkolwiek nie powiem, że było łatwo. Ciężka praca bez wynagrodzenia, ale warto było !

  8. Czytając twój post, zobaczyłam swoje plany 🙂 Dopiero teraz będę pisać maturę, ale już się określiłam, marzy mi się takie doświadczenie i liznięcie tego dziennikarskiego życia 😛