Kilka pomysłów na nudę

5 pomysłów na zabicie nudy w związku

Które wypróbowaliście?

Są takie wieczory, kiedy zupełnie nie macie pomysłu co robić? 
Oto 10 moich propozycji, które zawsze uchronią Was od nudy!

 

1. Nocna przejażdżka

Jeśli macie samochód, albo macie możliwość pożyczenia go od kogoś, to idealnym pomysłem będzie wybranie się na romantyczną przejażdżkę. Byle gdzie! Pobliskie miasta i wsie mogą mieć niesamowity potencjał – wiem, bo wypróbowałam. W dodatku włączcie sobie fajną muzykę i zobaczycie o co mi chodzi.

2. Veturilo

Nie chcecie zatruwać powietrza spalinami? Przesiądźcie się na rower. Robi się coraz cieplej, więc jest to idealna pora na wspólną przejażdżkę np. po starówce! Jak jeszcze mieszkaliśmy na pięknych Bielanach, często jeździliśmy do lasu lub tak po prostu przed siebie. To taka zwykła rzecz, a jednak cieszy. I to bardzo.

3. Wspólne gotowanie

Lubicie dobrze zjeść? W takim razie może wspólnie coś przygotujecie? Kto powiedział, że to tylko kobiety obowiązek? Faceci też potrafią coś zrobić w kuchni… Mój np. ostatnio świetnie pokroił kapustę pekińską do obiadu. Co tam, że była za gruba i ledwo ją zmieściłam do buzi. Grunt, że się stara chłopaczyna. Sam też lepiej obiera ziemniaki ode mnie, więc spróbujcie. Może i Wasz chłopak ukrywa w sobie jakiś talent kulinarny.

4. Wyjście do kina

Wiem, że to już takie sztampowe i wszędzie, w każdym poradniku się przewija, ale jeśli się temu dokładnie przyjrzymy, nie każdy tak często do tego kina lata. Z moim byłym chłopakiem nie wiem czy kiedykolwiek w ogóle byłam kiedyś w kinie. Jakoś nie interesowały go żadne filmy. Mój tata też pojawia się tam może raz w roku. Dlatego my staramy się chodzić do kina przynajmniej 2/3 razy w miesiącu. Czasami jesteśmy częściej, jak np. mamy darmowe wejściówki z pracy, ale zawsze w miesiącu kino musi być! I nie, nikt mi nie wmówi, że popcorn z mikrofali i wygodna sofa to jest to samo! Idźcie i sami się przekonajcie! A jeśli przerażają Was ceny biletów – poszukajcie tanich dni w internecie. W Wawie pełno takich: poniedziałek: kino Kultura 15 zł. Wtorek – kino Helios – 14 zł.  Środa – Cinemacity i Multikino – 15 zł. Czwartek – Multikino z papierkami od Kinder Bueno – 12 zł. Piątek, Sobota, Niedziela – Kino Baśń w Piastowie – 16 zł. Da się?

5. Wspólne spacery

Nic tak nie dotlenia umysłu jak długi, wieczorny spacer na świeżym powietrzu. Ja jestem miłośniczką tego typu aktywności fizycznej. To jedyna akceptowalna forma mojego sportowego trybu życia…Spacerować możecie WSZĘDZIE. Niekoniecznie musicie od razu jechać do miasta, żeby zaliczyć romantyczny spacer po starówce, wrzucić filmik na insta i gotowe. Możecie po prostu wyjść z chałupy, przejść się po osiedlu, lub okrężną drogą dojść do biedronki na zakupy i odhaczone!

6. Kolacja na mieście

Nie chce Wam się gotować ale zjedlibyście coś dobrego? W takim razie polecam dobrą pizzę na krakowskim przedmieściu. No chyba, że nie jesteście z Wawy, to po prostu IDŹCIE gdzieś na pizze. Nie zamawiajcie jej do domu! Fajnie jest móc zjeść ją na kanapie, owszem, ale to nadal będzie nudny wieczór w domu przed telewizorem. Ubierzcie się ładnie, dziewczyny pomalujcie usta, załóżcie szpilki i idźcie na mini randkę.

7. Gry planszowe

Wychodzę z założenia, że w gry planszowe, lepiej gra się w więcej niż tylko w 2 osoby, ale może są tu jacyś zapaleńcy, którzy uwielbiają grać we dwójkę? Wróciła moda na ciekawe planszówki, więc idźcie do empiku i kupcie sobie coś na wieczór. Jestem pewna, że nie będzie nudny.

8. Pooglądajcie coś wspólnie na YouTube

Jeśli nie macie wspólnych zainteresowań, zróbcie sobie maraton jeden do jednego. Najpierw on włącza filmik, który mu się podoba i Ty musisz go obejrzeć, później kolej na Ciebie i tak w kółko. Tylko błagam dziewczyny, nie dajcie się namówić na godzinny filmik, gdzie jeden łysy koleś gra w grę jeżdżąc po placu jakąś ciężarówką. Za szybko skończy się ten przyjemny wieczór we dwoje.

9. Wspólne ćwiczenia

Lato tuż tuż, a Wasze ciała nie wyglądają jak z okładki playboya? No cóż, pora wziąć się za siebie. Ja preferuję spacer, ale Ty może lubisz siłownie? Jeśli tak i Twój partner również, co za problem chodzić na nią wspólnie? Ćwiczenia w parach są bardzo modne i motywujące! Do dzieła.

10. Zabawa ze zwierzątkiem domowym

Tego akapitu nie mogło zabraknąć w mojej wyliczance. Jeśli macie jakieś zwierzątko w domu, pobawcie się z nim. Znajdźcie w tygodniu minimum dwa dni i poganiajcie się z nim wspólnie. My odkąd mamy królika może ze dwa, trzy razy mieliśmy okazję poganiać się z nim po domu. Zwyczajnie nie mamy na to czasu. On biega przeważnie sam, my tylko czasami go pogłaszczemy i tyle. A zwierzaki, też czują i chcą się z nami bawić! To normalne, ale one Wam tego nie powiedzą.

Zobacz inne teksty

8 komentarzy

  1. Uwielbiam gry planszowe! 🙂 Gdy byłam mała grałam w tego rodzaju gry niemalże codziennie i bardzo miło wspominam ten czas. Fajne jest też układanie z drugą osobą ogromnych puzzli czy gra w karty, polecam każdemu 🙂

    1. Oj, tak. Puzzle to miłość mojej mamy, szczególnie te OLBRZYMIE 🙂
      A w karty, to tylko w większym gronie! Uwielbiam, przypominają się czasy dzieciństwa i wyjazdów w góry z całą rodziną 🙂

  2. Uwielbiam nocne przejażdżki! Natomiast, gdy tylko robi się cieplej na dworze ( co już zaczynam powoli czuć) przesiadam się na rower i mogę z niego nie schodzić;D
    Interesujące pomysły 😉

  3. Wiktoria czy Ty pomysł na teksty bierzesz z innych gazet? Piszesz o tym co już jest w gazetach, internetach itp. Wymyśl coś swojego i pokaż, że można. W tym momencie tekst pod Twoim zdjęciem Dziennikarka z pasją do robienia czegoś innego niż wszyscy inni- akurat na tym blogu nie pasuje 😉 Powodzenia i czekam na kolejne ciekawsze wpisy…

    1. Dziękuje za motywujący komentarz. Jeśli przeczytałeś dokładnie tekst, powinieneś wiedzieć, że nie napisałam tego samego, co w każdym innym serwisie się znajduje. Dodatkowo, dziwi mnie w takim razie fakt, że pod tym postem zauważyłam największą ilość czytelników w ostatnich dniach, da się to jakoś wytłumaczyć?…

    2. Drogi pracowniku, albo lepiej i dosadniej- pracownico PZU, jeżeli tekst Ci się nie podoba, to zabieraj się stąd i więcej tutaj nie zaglądaj 🙂 Aha, nikt nie jest anonimowy w sieci, nawet jak puszcza komentarze z „kancelarii”.

      1. Im więcej wejść na bloga tym lepiej, nie każ jej/jemu nie czytać moich wpisów 🙁 Ja się bardzo cieszę, z każdego nawet tak głupiego komentarza <3 Uwielbiam takie osoby. To daje mi siłę do pisania jeszcze więcej ciekawszych rzeczy, w sam raz na poziomie intelektualnym moich odbiorców <3