Suknia ślubna początki

Suknia ślubna Wiktoira Nowak

Najpiękniejsza suknia ślubna

Suknia ślubna to jak dla mnie bardzo ważna rzecz na weselu. Dlatego mam z nią największy problem…
Od jakiegoś czasu poszukuje nieustannie w internecie tej najpiękniejszej. Oczywiście prawie wszystkie strony internetowe już przejrzałam, a salony ślubne w Warszawie wypisałam na kartce. Teraz miałam chwilę urlopu w Płocku, więc wybrałam się na przejażdżkę po salonach.  Jednakże kiego chamstwa, jakie mnie spotkało w salonie ślubnym Gala w Płocku, w życiu się nie spodziewałam.

Suknie ślubne – czas start

Wiadomo, że wybierając suknię ślubną najpierw patrzymy w internecie, co nam się najbardziej podoba. Zapisujemy sobie w telefonie, komputerze i szukamy dalej. Następnie następuje czas eliminacji i zostajemy z kilkoma, jakie chciałybyśmy przymierzyć. Idziemy do salonu i okazuje się, że jednak źle nam w tej, którą sobie upatrzyłyśmy. No tak, bo jak mamy wiedzieć, że akurat ta sukienka ze zdjęcia będzie dobrze wyglądała na nas? Tak samo było w moim przypadku. Berta Bridal to moje ulubione suknie ślubne. Prawie wszystkie chciałabym przymierzyć, ale przymiarki kosztują 500 zł, a sama suknia ponad 10K w salonie. Postanowiłam więc, że uszyję sobie podobną. Poszłam do krawcowej, pokazałam wzór, powiedziała, że będzie mi w niej pięknie. Ucieszyłam się, że wreszcie mam to z głowy. I tutaj dopiero zaczęły się schody.

Suknia ślubna – wybór

Moja suknia była dosyć obcisła, długa i na modelce wyglądała przepięknie. Pomyślałam sobie, że wcale nie jestem gorsza od tej modelki, więc i na mnie może wyglądać fajnie. Zapomniałam jednak, że wzrostu to ja jednak nie mam, a no i biodra też nieco większe niż ta chuda szkapa. Poszłam więc do pierwszego, dużego salonu w Płocku i natknęłam się na bardzo niemiłą obsługę. W skrócie niżej przedstawiam dialog z Panią z salonu.

„Witam, w czym pomóc?”
Poszukuje sukni ślubnej na październik 2017. Chciałabym się dowiedzieć, czy dobrze mi w obcisłej czy może lepiej w szerokiej, bo nie wiem jakich i gdzie szukać. Czy jest szansa, przymierzyć, zobaczyć jak to na mnie wygląda? Wtedy podejmę decyzję?
„Jeśli ślub dopiero za rok, zapraszam po wakacjach, najlepiej pod koniec października, będzie nowa kolekcja, wtedy sobie pani coś wybierze”
Ja rozumiem, aczkolwiek nie zależy mi na konkretnym modelu, a tylko na fasonie. Wymarzyłam sobie jakąś i teraz nie wiem czy mi w takiej ładnie, czy szukać suknie w stylu księżniczki. Chodzi tylko o fason. Wzięłam urlop, mam chwilę żeby przyjechać do Płocka, przymierzyć suknie, więc chciałabym coś sprawdzić.
„W październiku będzie nowa kolekcja, na pewno Pani sobie coś wybierze, jeśli nie jest Pani z Płocka, proszę umówić się telefonicznie na jakąś sobotę, tu ma Pani wizytówkę, dziękuje dowiedzenia.”

W salonie, chciałam podkreślić – nie było żadnej żywej duszy. Rozumiem, że straciłaby ogrom swojego cennego czasu obsługując mnie i pomagając dokonać wyboru. No cóż, chcieli stracić klienta, to właśnie to zrobili, a sukienki też nie powalały – niestety.

Suknie ślubne – pierwsze wrażenie

Poszłam więc do salonu obok. „Sekret”, w którym moja przyszła świadkowa ubierała w weekend swoją bratową, również nie zachwycał kolekcją. Na wejście wisiała suknia, która jeszcze jako tako nadawałaby się na wesele, jednak dół był cały z tiulu. No i krój typowej księżniczki. Zauważyłam jedną całkiem znośną, powiedziałam, że ślub w zimę i na już potrzebuje sukni. Nie chętnie zgodziła się Pani mnie obsłużyć, ale udało się. Dostałam na początek sukienkę o kroju literki A, skromna z koronkową górą, paskiem i odcięta w pasie. Materiał lejący, subtelna i grzeczna. Jednak nie czułam się w niej najlepiej. Nie zachwyciła mnie i postanowiłam, że szukam dalej. Na manekinie obok wisiała prawie identyczna, jaką chciałam sobie uszyć. Od razu zdjęłyśmy ją z lalki i założyłyśmy na mnie. Brzuch, uda, cellulit i pośladki odznaczały się na materiale. Wyglądałam jak wieloryb w sukience na bal lub komunię córki. Szybciej ją zdjęłam niż założyłam. Co z tego, że była obcisła i taka jaką właśnie chciałam. Paskudnie wyglądałam i to nie była tylko moja opinia.

Suknia ślubna – księżniczka

Okazało się, że dobrze się czuje i najlepiej wyglądam w sukni „księżniczce”. Czyli wiązana, najlepiej gorsetowa góra i odcięty dół. Na halce z kołem i baaaardzo dużo materiału. Raz, że czułam się jak prawdziwa panna młoda, dwa wszystko, co chciałam miałam zasłonięte. Tren był bardzo długi, na pół kościoła, suknia do ziemi i koronkowa góra. Wszystko pięknie, fajnie ale był jeden mały mankament. Suknia, którą przymierzałam była pudrowo-różowa. To niestety nie wchodzi w grę. Podobno w białym kolorze ta suknia straci swój cały urok, ale jak ślub to ślub. Nie wyobrażam sobie sukni innej niż biała. Raz można zaszaleć i wyglądać jak księżna Wiktoria.

Zobacz inne teksty