Urlop w Szczyrku

szczyrk wiktoria nowak

Jak wygląda?

Wybieracie się do Szczyrku? Jeśli tak, to zastanawiam się czemu. Skąd wiecie o tym mieście? Co Was skusiło, żeby akurat właśnie tam się udać?

Jest wiele osób, które w ogóle nie wiedzą z czego słynie to miasto, nigdy tam nie byli i w sumie nawet nie zamierzają. No tak, bo po co właściwie się tam wybierać?

Szczyrk – tu nic nie ma

Pierwsza moja myśl powiązana z naszym weekendowym wyjazdem do Szczyrku była właśnie taka. Zimą 2014 roku byłam tutaj z tatą na nartach i niczym konkretnym mnie to miasto nie zachwyciło. Stąd moje zniesmaczenie na wieść, że znowu tam się udajemy. W tej beskidzkiej mieścinie nie ma nic konkretnego oprócz długiego wyciągu COS Skrzyczne. Jeśli napada śnieg, albo można dośnieżyć, zabawa na stoku murowana. Jeśli zaś trafi się na plusową temperaturę i rok 2017, nie da się tutaj robić praktycznie nic.

A może do Wisły?

W weekend pojechaliśmy na krótki wypoczynek do Willi Relaks, usytuowanej na górze. Widoki z okna oszałamiające, jednakże warunki Willi na bookingu troszkę przekłamane. To jednak nie zepsuło nam wyjazdu. Pierwszego dnia udaliśmy się na spacer w stronę stoku. Droga była dosyć ciężka, bo po lodzie na sam szczyt, jednak udało nam się. Pomimo obdartych stóp (bo i Timby i nowe Caty mi psują pięty) spacer był mega. Dotleniliśmy się, pogadaliśmy, porobiliśmy fajne zdjęcia, powygłupialiśmy się na stromych zboczach i zjechaliśmy na dół wyciągiem. Zmęczeni ale żądni przygód, dodatkowo pojechaliśmy jeszcze wieczorem na spacer do Wisły. Tam przynajmniej jest po czym spacerować, można zjeść pyszne gofry z lodami i obejrzeć skocznię Małysza.

Kręte drogi

Droga przez górskie serpentyny skąpane w słońcu była miła i przyjemna…do czasu. Bo wracając, w górach złapała nas olbrzymia zamieć śnieżna. Asfalt w mgnieniu oka zamienił się w lód i dojazd do domu stał się po prostu nierealny. Koła ślizgały się jak na jakiejś karuzeli, a samochody staczały się z gór niczym na sankach. Jeśli ktoś nie zaopatrzył się w łańcuchy, mógł sobie postać w lesie i popatrzeć na tę farsę. Pech chciał, że należeliśmy właśnie do tej grupy szczęśliwców. Próbowałam wypchnąć naszą czerwoną kometę z zasp, ale było tak ślisko, że 3 razy spotkałam się twarzą w twarz z podłożem. Po kilku próbach moje nadnaturalne moce zadziałały i wypchnęłam ten powóz na prostą. Oczywiście, żeby znowu nie stanąć, musiałam w biegu wskoczyć do samochodu. Poczułam się wtedy jak prawdziwy James Bond. Ucierpiały na tym jedynie tylko moje bielutkie rękawiczki…

Post udostępniony przez @senovictorii

On ❤️#lovehim#boyfriend#couple#long#time#fiancé#poland#mountains#vsco#pootd#photography

Post udostępniony przez @senovictorii

Szczyrk #mountains#photograph#pootd#iphone#iphoneonly#instadaily#instagood#instalike#walk#winter

Post udostępniony przez @senovictorii

📸 @lukaszfotografuje #polishboy#pootd#mountains#poland#szczyrk#skrzyczne#photography

Post udostępniony przez @senovictorii

Zobacz inne teksty